Obudziłam się w szpielu obok mnie siedziała martwiąca sie ciocia a pokuj był cały w biało-czerwonych różach.Ciocia powiedziała:
-O Asiu w końcu się obudziłaś strasznie martwiliśmy sie o Ciebie.
-Co się stało?-zapytałam
-Klaudia wszystko mi opowiedziała nawet to ,że chodzi z Klaudiuszem.Te róże to Horana sprawa a on czeka na korytażu ponieważ tylko jedna osoba mogła być a potym co się stało pomyślałam ,ze nie chcesz go widzieć.Twoji rodzice wszystko wiedzą lecz jak było ustalone zostajesz tutaj.Byłaś w śpiączce całą noc do teraz.Dziś jest siudmy lipca i cie wypuszczają lecz bendziesz nawózku inwalickim jak dobrze pójdzie to tylko przez tydzień.-mówiła ciocia.ja tylko spojrzałam na siebie byłam cała w gipsie 2 nogi i lewa ręka i do tego szyja.
-Dobrze ciociu.?Co dziś jest siudmy lipca?
-Tak a co?
-Dziś Klaudia ma urodziny i miała się odbyć niespodziankowa impreza więc ciociu zawołaj Klaudiusza.-powiedziałam
-dobrze
Ciocia wyszła i zawołała Klaudiusza.A ten usiadł i zchwycił mnie za ręke.
-Hej Klaudiusz.-powiedziałam
-Cześć mała i jak tam?
-Nic fatalnie sie czuje wielki-wymawając ostatnie słowo pękłam ze śmiechu bo był rroche większy ode mnia ale starszy o 3 lata
-A to szkoda
-Dobra ale nie odwołacie przeze mnie imprezy urodzinowej dla Klaudi.
-Słuchaj. Dziś o 16:00 wychodzisz a jest 11:00 więc o 20:00 zabierzesz Klaudie na betonową plaże.Przyjedzie po was kierowca wielkim autem w którym spokojnie wjedziesz wózkiem.Powiesz jej żeby ładnie się ubrała bo są jej urodziny i wszędzie jest paparazi a my na miejscu będziemy czekać.
-ok.Ale teraz zawołaj mi jubilatke.
-dobra to do zobaczenia-powiedział i przytulił mnie
po 3 minutach weszła Klaudia ze smutną miną
-siadaj tu-powiedziałam
-dobra
-I wszystkiego najlepszego.
-Dziękuje. Ale to nie ze mną powinnaś teraz gadać
-To niby z kim.
-Z swojim chłopakiem.
-A ja nie wiem czy chce jeszcze z nim być.
-Asia to auto chyba mocno cie walło.Ja po niego ide i masz z nim po gadać-powiedziała i poszła.
Nagle poczułam jak ktoś siada koło mnie i chwyta moją ręke. Tróbowałam ją wyrwać ale scisną ręke jeszcze bardziej.A to był nie kto inny jak Niall całe oczy miał podpuchnięte od płaczu.
-Kochanie posłuchaj mnie wiem,że jesteś na mnie zła ,że jaj nie rozpoznałem....
-Nie na Ciebie nie jestem zła ,zła jestem na siebie ,że zostawiłam tam maskę.
-Czyli wybaczasz mi?
-Nie mam co ci wybaczać.To ja zchrzaniłam a teraz pocałuj mnie bo ja nie mogę się ruszyć.
-Dobrze-I pocałował mnie tak czule jak niegdy
-to ja rozumiem - powiedziałam
-A może wolisz taki całuz -spytał sie i pocałował mnie ale tym razem mocno
-Lubie tesz taki
-Mrr kotku-mrukną i znów zaczą mnie całować delikatnie i po chwili mocno a do sali akórat weszła ciocia.
-Przepraszam ,że wam przeszkadzam ale doktor pozwolił ci teraz isć do domu.
Klaudia pomogła mi sie przebrać a ciocia spakowała .Niall przyjechał z wózkiem i mnie do niego posadził i pojechaliśmy.
**************************************************
Koniec rozdziału 6 podoba sie? prosze o komy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz